Filmowy Armagedon – czyli poradnik dla fotografa pracującego na planie filmowym

Praca fotografa na planie filmowym przypomina pracę sapera. Niebezpieczeństwo czyha tutaj na każdym kroku i nawet z pozoru błahy błąd może okazać się niewybaczalną wpadką. Jak zachować się i co robić, by wymarzona sesja z planu filmowego nie zamieniła się w prawdziwy Armagedon? Oto kilka rad, które pozwolą ci przetrwać nie tylko pierwsze pięć minut.

Kto z początkujących fotografów nie marzył, by znaleźć się na planie filmowym. Znani aktorzy, bogata scenografia czy bardzo dobrej jakości oświetlenie. W normalnych warunkach zaaranżowanie podobnej sytuacji w studio wymagałoby od fotografa nie lada zdolności organizacyjnych i finansowych. Dla początkujących jest to barierą nie do pokonania. Tymczasem na planie filmowym mamy to wszystko w zasięgu ręki. Dokładając do tego mniej lub bardziej wartką akcję lub opowieść – po prostu, czysta fotograficzna sielanka… Otóż nic bardziej mylnego.

Los na loterii
Na co dzień na plan filmowy wstęp mają jedynie tzw. fotosiści, czyli zawodowi fotografowie zatrudnieni przez producenta. To oni są autorami fotosów i werek używanych później w oficjalnej promocji danego filmu (o różnicach między obu rodzajami zdjęć opowiedziałem już w poprzednim artykule: Fotosy i werki).
Bardzo często zdarza się jednak, że plan filmowy otwarty zostaje także dla większego grona fotografów. Najczęściej takie sesje organizowane są w mniej znaczące dni w kalendarzu produkcji, na przykład gdy ekipa techniczna przygotowuje się do kolejnych ujęć, wymagających czasochłonnych zmian w scenografii. Na takie sesje zapraszane są zazwyczaj media, w tym media lokalne. I właśnie tutaj nieopierzony jeszcze adept sztuki fotograficznej może upatrywać swojej szansy. Sprzymierzeńcem okazują się trzy okoliczności.

Pierwsza to fakt, że podczas otwartych sesji dla mediów bardzo często realizowane są jedynie próbne, a nie właściwe ujęcia. Co nie zawsze interesuje większe redakcje. Przy odrobinie szczęścia może jednak okazać się, że fotosy lub werki uchwycone przez ciebie będą właśnie tymi, na które zwrócą uwagę redaktorzy.

 

 

Druga przyczyna jest bardziej prozaiczna. Fotograf agencyjny lub redakcyjny nie zawsze ma czas na to, by „przesiedzieć” na planie filmowym kilka godzin w oczekiwaniu na kilka zdjęć pokazujących nie tylko pracę ekipy, ale właśnie ujęcia filmowe, które dla mediów są najbardziej atrakcyjne.

Trzecia okoliczność związana jest z siłą mediów społecznościowych. Coraz częściej producenci filmowi skłaniają się bowiem do współpracy z osobami mocno osadzonymi w social mediach (YouTube, Instagram czy FB). Jeśli masz swój profil na jednym z nich – plus dla Ciebie, bo to może stać się przepustką na plan filmowy.

Gdy już wygrasz swój los na loterii, musisz zapamiętać jedną podstawową zasadę, że …

Zasada nic nie widzę, nic nie słyszę … to błąd
Jednym z podstawowych błędów popełnianych przez fotografów na planie filmowym to niezrozumienie tego czym on tak naprawdę jest. To pole nieustającej bitwy, które dla niewprawionego fotografa zamienia się w prawdziwe pole minowe. Niebezpieczeństwo czyha tutaj na każdym kroku i nawet z pozoru błahy błąd może okazać się niewybaczalną wpadką. Musisz więc pamiętać, że nawet podczas oficjalnych i otwartych dla mediów dni zdjęciowych dla ekipy filmowej jesteś po prostu zbędnym elementem, który na planie przynosi więcej szkody niż pożytku. Im wcześniej to sobie przyswoisz, tym lepiej dla ciebie, nie wspominając już o bezpieczeństwie i zdrowiu ekipy filmowej.

Mówiąc dosadnie – fotograf na planie filmowym musi być praktycznie niewidzialny i nie powinien wchodzić nikomu w drogę. Oznacza to, że kategorycznie nie może: rozpraszać aktorów i innych członków ekipy, pałętać się pod nogami operatorów czy techników, zakłócać ciszy podczas scen (nawet tych kręconych na próbę) lub opóźniać rozpoczęcia kolejnego ujęcia. To ty (a nie ekipa filmowa) powinieneś mieć oczy na około głowy i przewidywać skutki swoich działań. Warto więc stosować się do komend wydawanych przez obsługę. Bo pomimo tego, że choć nie należysz oficjalnie do ekipy, wszystkie komunikaty dotyczą również ciebie. Nie bądź więc gwiazdą, bo te na planie filmowym są jednak po drugiej stronie obiektywu.

  

W trakcie swojej pracy pamiętaj więc o wyczuciu i dyskrecji. Nie pchaj się na siłę z obiektywem, szczególnie tam gdzie zauważysz mniejszą ekipę wokół operatora niż zazwyczaj. To sygnał dla ciebie, że dana scena wymaga po prostu intymności. Ta uwaga dotyczy jednak także pozostałych scen. Jeśli chcesz więc zejść z planu filmowego bez siniaków i z całym sprzętem, weź sobie ją głęboko do serca. A jeśli rzeczywiście na jakiejś scenie naprawdę ci zależy, poproś o zgodę np. kierownika planu. Inaczej dla całej ekipy filmowej będziesz jak Mr Bean we fragmencie filmu zamieszczonego powyżej.

Przygotowanie to klucz do sukcesu
Przede wszystkim do pracy na planie zdjęciowym trzeba podejść z głową. Już wcześniej warto więc zapoznać się z tematem, którego dotyczy dana produkcja. Oczywiście rzadko zdarza się, by fotograf (tym bardziej nie zatrudniony przez producenta) otrzymał wgląd w scenariusz filmu. Wystarczy jednak, że znasz zarys fabuły i czas z jakim jest ona związana. Przyda się również informacja o obsadzie ról i tego jakie miejsce wybrano na plan zdjęciowy. Po co Ci takie informacje?

Po pierwsze, ułatwią Ci wczucie się w klimat filmu. Inne zdjęcia będziesz przecież robić podczas realizacji filmu akcji, inne podczas kręcenia komedii czy filmu dokumentalnego. Po drugie, rodzaj filmu, to w jakim planie kręcone jest dane ujęcie oraz jak wygląda scenografia lub kostiumy wiąże się też z tym na co będziesz mógł sobie pozwolić. Dzięki temu unikniesz sytuacji w której niespodziewanie (dla siebie samego jak i ekipy filmowej) znajdziesz się pomiędzy kamerą, a sceną którą utrwala (szczególnie wtedy gdy rejestrowana jest ona na dwóch kamerach). Im więcej wiesz przed rozpoczęciem zdjęć, tym lepiej. Wiedza ta ułatwi ci pracę na planie filmowym, skracając czas potrzebny na niepotrzebne próby, a ekipie filmowej zaoszczędzi nerwów.
Pamiętaj też, by na plan filmowy zabrać ze sobą dwa aparaty. Najlepiej gdy masz ze sobą lustrzankę i aparat cyfrowy (bezlusterkowiec). Szczególnie ten drugi może okazać się bardzo poręczny, bo zdjęciom nim robionym nie towarzyszą żadne dźwięki. To pozwoli Ci na robienie zdjęć nawet po komendzie: Cisza na planie!

 

Na plan filmowy warto też zabrać ze sobą jasne obiektywy. Nie licz na światło zastane. To pułapka. Kamera filmowa widzi bowiem po prostu „jaśniej”, nie tylko dzięki obiektywom i matrycom, ale dlatego, że w sposób nieprzerwany rejestruje ruchomy obraz (tym samym ma większy „dopływ” światła). Lepiej więc mieć ze sobą tańszą lustrzankę, ale dobre obiektywy. To one są szalenie ważne.

Uprzejmość i życzliwość otwierają drzwi i serca
Choć dla członków ekipy filmowej jako fotograf nie jesteś może kimś ważnym, to twoja uprzejmość i życzliwość mogą jednak zdziałać cuda. Bądź więc wyrozumiały nawet wtedy gdy z drugiej strony czeka na ciebie tylko niezbyt uprzyjmy komentarz lub uwaga. Twoja postawa i reakcja mogą czasem pomóc rozładować napiętą sytuację.

Nie zdziw się też, jeśli ktoś z ekipy poprosi cię o pomoc. Czasami do takich sytuacji dochodzi przy mniejszych produkcjach, gdzie ekipa filmowa jest mocno okrojona. Oczywiście możesz odmówić potrzymania przez chwilę zwoju kabli czy przesunięcia elementu scenografii, ale … bardzo często to właśnie od twojej reakcji w takim przypadku może zależeć to jak potoczy się twoja dalsza bytność na planie filmowym. Życzliwość w takim przypadku nie zaszkodzi, a często pomoże. Choćby dotrwać do końca twojego pobytu na planie filmowym, który nie kończy się danego dnia wraz z ostatnim „klapsem” lub zgaszeniem świateł, bo… rozmowy po zakończeniu dnia zdjęciowego są czasami równie istotne jak zdjęcia, które masz już na karcie swojego aparatu. Zresztą nigdy nie wiesz kiedy nawet pobieżna znajomość na jednym z planów filmowych przyda ci się w przyszłości.